"Rzeczpospolita", 4 grudnia 2004 r.
Niejawna droga do opatentowania
Rozróżnianie oprogramowania od
idei i odkryć naukowych, na gruncie obecnej wiedzy nie jest możliwe.
Polskie Towarzystwo Informatyczne
odrzuca koncepcję dyrektywy Rady UE, która niejawnie prowadzi do patentowania
oprogramowania. Wprawdzie formalnie propozycja odżegnuje się od tego, ale
faktycznie za pomocą skomplikowanych sformułowań prowadzi do objęcia
oprogramowania patentowanie
Projekt, chociaż zwięzły, jest
zagmatwany i sprzeczny, a polskie tłumaczenie do sprzeczności i błędów wersji
angielskiej dodaje nowe. Jednocześnie zakłada wykonalność rozróżniania
oprogramowania od idei i odkryć naukowych, co na gruncie obecnej wiedzy nie
jest możliwe. Z fundamentalnych powodów nie będzie możliwe rozstrzygnięcie, czy
pewne rozwiązania komputerowe są patentowalne, czy nie. Według podejścia
platońskiego idee są niepatentowalne jako istniejące obiektywnie, a według
oponentów idee są tworzone przez ludzi, czyli mogą być patentowane.
Cywilizacyjna rewolucja
PTI nie jest przeciwne patentom
na rozwiązania realizowane za pomocą oprogramowanego urządzenia komputerowego,
pod warunkiem wyłączenia z patentu tego oprogramowania i chronienia go jak
dotychczas prawem autorski
Jest on jednak stanem
przejściowym, który z perspektywy historycznej będzie oceniany jako rewolucja
cywilizacyjna - szybkie "uzbrojenie" się ludzkości w nieznane
dotychczas urządzenia, maszyny, media i rozpoczęcie oferowania i
wykorzystywania w niespotykanej skali związanych z nimi usług. Zjawisko takie
przesuwa środek ciężkości nie ze sprzętu na oprogramowanie, ale z
oprogramowania na usługi. Stymulatorem tego przejścia było ujawnienie przez IBM
- właściciela największej liczby tradycyjnych patentów - specyfikacji komputera
osobistego (PC), czyli uczynienie z niej dobra ogólnoludzkiego. Podejście w
duchu "korporacji przyjaznej cywilizacji" firma ponowiła w 2000 r.,
gdy kosztem miliarda dolarów stworzyła wersję Linuksa na platformę komputerów
mainframe S/390 (zSeries).
Hamulce rozwoju
Proces rosnącego znaczenia usług
i oczekiwanego spadku jednostkowych cen oprogramowania jest hamowany. Po
pierwsze - próbami tzw. patentów podwodnych, czyli patentowaniem idei lub nawet
konstrukcji przyrody ("opatentowane" fragmenty kodu DNA człowieka)
dla potencjalnego czerpania profitów nienależnych zgłaszającemu. Po drugie -
próbami świadomego (przeciw)działania wielkich firm informatycznych w celu
utrzymywania lub zakonserwowania wolumenu obrotów i zysków z oprogramowania.
Oba zjawiska są skierowane przeciwko działalności indywidualnych informatyków i
niewielkich fir
W wypadku polskich podmiotów
informatycznych gros to firmy małe, korzystające z narzędzi objętych licencjami
chronionymi prawem autorskim, często zabezpieczonych technologicznie - jak np.
licencjonowanie usług terminalowych MS Windows - co podnosi koszty
informatycznej obsługi zewnętrznej (outsourcingu) świadczonej
Trzy elementy
Rozumowanie przywołujące pojęcie
rewolucji prowadzi do pewnej wizji cywilizacyjnej, gdy oprogramowanie jako niematerialna
emanacja ludzkiego rozumu skierowana na zaspokajanie potrzeb, czyli faktycznie
tego, co posiada wartość, spowoduje radykalną zmianę znaczenia trzech
elementów: sprzętu, oprogramowania, usług.
Sprzęt komputerowy, jako
powszechne dobro, nadal będzie chroniony zwyczajami (nie kradnij), prawem (w
tym patentowym - nie kopiuj) z łatwą prewencją naruszeń i ich ściganie
Oprogramowanie wyewoluuje w
otwarty kod, co uczyni zbędnym jego ochronę, problematyczną z powodu łatwego
powielania oraz ukrywania tego. Usługi zaś staną się głównym generatorem
wartości, ze sprawdzoną ochroną - zwyczajową i prawną - zapłaty za nie. Samych
usług nie da się kopiować, a umiejętności ich świadczenia można będzie posiąść
przez zdobywanie wiedzy. Pomysł patentowania oprogramowania obiektywnie jest
skierowany na zablokowanie takiej struktury trzech elementów.
Warto w tym kontekście zacytować
wypowiedź Piotra Waglowskiego dla "Rz" z 17 listopada (żółte strony):
"Cyfrowy świat (É) podlega podobnemu procesowi, jaki miał miejsce w XVII
w. w Wielkiej Brytanii podczas grodzenia gruntów wspólnych, co poprzedziło
rewolucję przemysłową. (É) Coraz wyraźniej widać konflikty wynikające z ochrony
konkurujących ze sobą dóbr.(É) Czeka nas teraz weryfikacja istniejących granic,
i to w skali ogólnoświatowej".
Najnowsza decyzja firmy SUN o
bezpłatnej dystrybucji dotychczas komercyjnego systemu operacyjnego Solaris w
wersji 10 i oferowaniu płatnej usługi wsparcia potwierdza, że omawiane zjawisko
ma miejsce.
Niewątpliwie takie uzasadnienie
jest nowatorskie, otwarte na nowe zjawiska i pomysły, odważne w docieraniu do
spraw fundamentalnych, i czyni stanowisko zasadny
Autor jest dr. inż., głównym technologiem ZETO SA w Poznaniu oraz sekretarzem Głównej Komisji Rewizyjnej PTI, wchodził w skład komisji PTI ds. opracowania stanowiska nt. patentowania oprogramowania
Projekt dyrektywy
dopuszczającej patentowanie programów komputerowych (a nawet idei
programistycznych) od początku budził spore kontrowersje. Dlatego też Parlament
Europejski zmienił zapisy, tak by uniemożliwiały patentowanie programów. Rada
UE przywróciła je jednak, idąc nawet o krok dalej. Polska podczas głosowania w
Radzie wstrzymała się od głosu.
Na skutek protestów środowisk
programistycznych rząd polski 16 listopada postanowił opowiedzieć się przeciwko
obecnym zapisom projektu. Uznał bowiem, że patentowanie programów uderzyłoby w
małych i średnich producentów oprogramowania. W wyniku tego projekt nie wszedł
na posiedzenie Rady ds. Konkurencyjności UE i nie został ostatecznie przyjęty.
Stanowisko Polski pozwoliło na wznowienie dyskusji w innych krajach
europejskich, które mogą teraz również opowiedzieć się przeciwko dyrektywie.
(WIK)