Biuletyn PTI, nr 3-4/1985
dr Jacek Irlik
Etyka zawodowa (uwagi w kwestii etycznego kodeksu informatyków)
Czy można skodyfikować moralność? Czy można ująć ją w formie wyrażonych
przepisami norm wymaganego zachowania się członków określonej
społeczności?
Istniejące w społeczeństwie normy zachowania dzieli się powszechnie na
normy z uzasadnieniem etycznym i normy z uzasadnieniem aksjologicznym. Pierwsze z nich —
to normy ustanowione przez określonego normodawcę w takim układzie
stosunków, w którym można uważać je za wiążące dla adresatów normy.
Drugie z nich natomiast — to normy odwołujące się do ocen moralnych, a więc ocen wynikających z określonego systemu wartości.
Powszechnie uważa się, że normy moralne są normami z uzasadnieniem
aksjologicznym. Nie mają one wyraźnie określonej sankcji. Jedyną
sankcją, o jakiej można mówić w ich przypadku, jest potępienie ze
strony tych członków społeczności, których oceny moralne są z nimi
zgodne. Jeżeli oceny takie są z nimi rozbieżne, to sankcji nie ma i
normy te stają się normami społecznie martwymi. Są one wówczas jedynie
świadectwem doktryny moralnej tego, który je ustanowię i postuluje, są
świadectwem jego ocen, jego systemu wartości.
O normach moralnych można więc mówić naprawdę tylko w znaczeniu
sprawozdawczym, tj. mówić, że takie to a takie normy są przestrzegane
przez daną społeczność, że w danej społeczności dominują takie to a
takie oceny moralne czy systemy wartości.
Kodyfikowanie moralności, czyli tworzenie etyki normatywnej, ujmowanie
jej w postaci przepisów pożądanych zachowań jest jedynie
moralizowaniem, postulowaniem akceptacji systemu wartości czy ocen
normodawcy przez tych, do których przepisy te są adresowane.
Kto ma (moralne) prawo moralizować?
W nie tak drastyczny sposób robi to wielu ludzi, prezentując innym
swoje własne “zasady”, oceniając w kategoriach “dobra” i “zła”
określone postępowanie innych osób. Czynią to w artystycznej formie
pisarze moraliści. Postępowanie takie samo w sobie nie pozostaje bez
społecznej oceny. Ocenę taką, wyrażoną w postaci jakby metanormy,
przytacza M. Ossowska — “nie rzucaj na kogoś kamieniem, jeżeliś sam nie bez winy”.
Określony zestaw norm społecznych otrzymuje zazwyczaj uzasadnienie
etyczne. Są nimi, po pierwsze, normy prawa, stanowione suwerennie przez
kompetentny organ państwa. Normy te są oczywiście wyrazem określonego
systemu wartości czy ocen, przyjętego przez suwerena, są wyrazem
przyjętej przez niego ideologii. Stosunek tych norm do systemu norm
moralnych jest polem wielu dociekań teoretyków prawa,
z ogromny m uproszczeniem (wiele bowiem norm prawnych ma charakter
moralnie neutralny) można jednak powiedzieć, że prawo stanowi minimum
tzw. moralności obowiązku, wymagane z woli ustawodawcy, woli będącej — zgodnie z marksistowską definicją prawa — wyrazem ideologii klasy panującej.
Ustawodawca odżegnuje się jednak ad precyzowania do końca norm, których
przestrzeganie może być przedmiotem moralnej oceny. Odsyła on w
przepisach do takich pojęć, jak “uczciwy obrót”, “słuszność” czy
“zasady współżycia społecznego”, zwanych klauzulami generalnymi, które
mają ścisły związek z dominującym dziś nurtem pojmowania moralności.
Ustawodawca odwołuje się do nich, mając na myśli zasady, które są
zgodne z odczuciem społecznym, a próby proklamowania szczegółowych
“zasad współżycia społecznego” przez Sąd Najwyższy w latach
pięćdziesiątych zostały później zaniechane i spotkały się z negatywną
opinią społeczną.
Odsyłając do klauzul generalnych ustawodawca daje ponadto tym samym
wyraz przekonaniu, że ocena postępowania określonej osoby musi być
dokonywana na podstawie całokształtu okoliczności jej zachowania, a
rozmaitych sytuacji, w których może się ona znaleźć, nie sposób ująć w
sposób kazuistyczny.
Normami mającymi swoiste uzasadnienie etyczne są dla osób wierzących
adresowane do nich normy wynikające z wyznawanej przez nich religii.
(Dla osób niewierzących normy takie są przejawem określonej doktryny moralnej i mają wyłącznie uzasadnienie aksjologiczne). Są one powszechnie uważane za normy moralne.
Weźmy jednak dla przykładu pod uwagę zakres kodyfikacji moralności
chrześcijańskiej: w odniesieniu do stosunków międzyludzkich jest on
stosunkowo wąski
i wyraża jedynie podstawowe zasady współżycia społecznego, zgodne
zresztą z ocenami moralnymi większości ludzi, niezależnie od ich
światopoglądu.
Nawet jednak i takie z ustanawiających te zasady norm, które mają,
wydawałoby się, charakter absolutny, jak na przykład “nie zabijaj!”,
mają — o czym pisze M. Ossowska w Normach moralnych (op. cit.) —
pewien zakres niedopowiedzenia i mogą być w niektórych przypadkach
rozmaicie interpretowane w zależności od okoliczności konkretnej
sytuacji, od wartości uznanych w takiej sytuacji za nadrzędne. Czy na
przykład można zabijać na wojnie?
Przemyślenia w omówionym wyżej zakresie prowadzą do przekonania, że
normodawcy nie uważają na ogół moralności za ten element ładu
społecznego, który mógłby być kształtowany dowolnie w drodze
proklamowania jakiejkolwiek etyki normatywnej. Tworzenie się określonej
moralności jest zjawiskiem złożonym. Na kształtowanie postaw etycznych,
a więc na jej kształt, mają oczywiście często niebagatelny wpływ
wypowiedzi i zachowania osób będących w danej społeczności uznany mi
autorytetami moralnymi. Wypowiedziom takim nie sposób jednak nadać,
postaci szczegółowych przepisów bez obawy o wypowiedzenie albo
powszechnie akceptowanej zasady ogólnej, albo zasady, która nigdy nie
będzie stanowiła jednoznacznej wskazówki etycznego postępowania.
Na czym z kolei może polegać postulowani‚ określonej moralności jakiejś
grupy zawodowej? Jakie znaczenie może mieć ustanawianie etycznych
kodeksów lekarzy, nauczycieli czy informatyków?
Pominąwszy wątpliwości na temat kodyfikowania etyki w ogóle, można
dostrzec następne.
Czym ma się różnić etyka informatyka od etyki kolejarza czy rolnika?
Czy oceniając zgodnie z określoną doktryną moralną, zgodnie z
określonym systemem wartościowań, będziemy kwalifikować zachowanie
informatyka inaczej jako informatyka, a inaczej jako człowieka?
Dostrzeganie jakiejkolwiek różnicy w tym zakresie jest złudzeniem.
Człowiek, który jest informatykiem, lekarzem, nauczycielem, rolnikiem,
kolejarzem czy przedstawicielem jakiejkolwiek innej grupy zawodowej,
powinien być i będzie w swoich zachowaniach oceniany jako człowiek,
który powinien mieć świadomość roli, jaką pełni w społeczeństwie.
Etyczny informatyk to człowiek, który będąc etycznym stara się
uświadomić sobie wszelkie skutki swoich działań czy zaniechań w
kontekście posiadanej wiedzy i możliwości zawodowych. To samo odnosi
się do jakiegokolwiek innego zawodu.
Nakaz ratowania życia drugiego człowieka w chwili, gdy jest ono
zagrożone, jest adresowany do każdego i każdy powinien to czynić w
zakresie, jaki wyznacza posiadana przez niego wiedza i możliwości. Tak
samo do każdego jest adresowany zakaz krzywdzenia innych, aczkolwiek
rozmiar krzywdy, jaki może wynikać z możliwości wyrządzającego ją,
uzależnionych od posiadanej przez niego wiedzy, może być bardzo różny.
To, co potocznie określa się jako postawę zgodną z etyką zawodową, to
jedynie postawa człowieka etycznego, świadomego zarówno skutków swojej
działalności, jak i zobowiązań płynących z posiadanej wiedzy. Tworzenie
kodeksu etycznego w odniesieniu do jakiejkolwiek grupy zawodowej — a więc i do informatyków —
to jedynie proklamowanie określonej moralności stosunków międzyludzkich
w ogóle. Ocena bowiem każdego z jej członków, zarówno w jego
działaniach jak i zaniechaniach, będzie zawsze oceną człowieka.
Nie można oczywiście wykluczyć, że stosunki społeczne powstające wokół
sfery jakiejś działalności zawodowej rodzą tyle konfliktów (co może
nastąpić zwłaszcza w przypadku działalności o niewielkich tradycjach),
że wydaje się potrzebna dodatkowa, szczególna regulacja tych stosunków.
Uświadomienie takiej potrzeby powinno owocować w formie postulatów
legislacyjnych, może również inspirować rozwiązania statutowe
organizacji społecznej związanej z tą działalnością.
Jest to już jednak zupełnie inna kwestia.
Poznań,
luty 2002 - Bydgoszcz, styczeń 2008